<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Wyjtki z krtkiej antologii wczasowych felietonw> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="7">
<date=1952-07-20>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
No wsta pan z ziemi, bo ng nie mona wycign!
Podniosem si szybko i wyszedem na korytarz. Tam, stojc na jednej nodze, to zarzuciwszy ramiona na szyj jakiemu zrezygnowanemu blondynowi o wygldzie wicestarosty, przetrwaem do bladego witu.
Uprzejmy portier
Narzeka si do czsto na brak uprzejmoci u obywateli funkcjonariuszy hotelowych w stosunku do goci. Mio mi stwierdzi, e nie wszdzie tak jest.
Na dwa dni przed przyjazdem do pewnego miasta prosiem znajomego, by mi zamwi trzy pojedyncze pokoje w hotelu, bo podrowaem z dwoma jeszcze panami. Znajomy uda si do hotelu i odby z portierem tak mniej wicej rozmow:
 Czy mona prosi o trzy pojedyncze pokoje na czwartek?  Tak, prosz.  Oczywicie z czyst pociel.  Rozumie si, prosz.  Gocie przyjad pocigiem 0.15 w nocy. Przyjd tu prosto z dworca, czy wszystko bdzie gotowe?  Naturalnie, prosz.  Chciabym z gry zapaci.  Prosz bardzo, prosz.  Prosz!  Dzikuj, prosz.  Do widzenia panu.  Cauj rczki. Uniony suga, prosz.
W czwartek 0.15 przyjechalimy. Okazao si, e w hotelu nikt jako o tych pokojach nie wie. Mody lunatyk sprawujcy funkcj nocnego odwiernego wzrusza na wszystko ramionami, wreszcie zgodzi si zaprowadzi nas pod drzwi ugrzecznionego pana, ktry przyjmowa zamwienie. 
Na nasze walenie i woanie usyszelimy wreszcie stumiony gos spod serii koder
 Kto tam, prosz?  Gdzie s te zamwione pokoje?  Takie pokoje, prosz?  No, te trzy na dzisiaj!  Nie ma, prosz.  Jak to nie ma?  Zapomniaem zarezerwowa, prosz.  Przecie wzi pan z gry pienidze. Co teraz bdzie?  Zwrci si. Prosz przyj jutro rano, bd czeka z pienidzmi, prosz.
Wyrnem najcisz waliz w drzwi, ale to niewiele pomogo.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>